poniedziałek, 13 grudnia 2010
Émile Ajar, „Życie przed sobą”

ajar życie przed sobą


Kiedy „Życie przed sobą”, debiut podpisany pseudonimem Émile Ajar, zostało w 1975 roku uhonorowane nagrodą Goncourt, autorem okazał się kuzyn znanego już wówczas pisarza Romaina Gary'ego. Sam Gary (właściwie Roman Kacew) został nagrodzony Goncourtem w 1956 za „Korzenie nieba”. Regulamin nagrody zabrania przyznania jej powtórnie tej samej osobie, Romain Gary nie mógł więc przyznać, że rzeczywistym autorem jest on sam, a kuzyn udaje autora na jego prośbę; rzecz wyszła na jaw dopiero po latach.

„Życie przed sobą” to portret Momo, dorastającego chłopca, i pani Rozy, wychowującej go starzejącej się prostytutki, prowadzącej na lewo schronisko, w którym jej młodsze koleżanki po fachu ukrywają swoje dzieci – łączenie bowiem macierzyństwa i prostytucji było w owym czasie nielegalne.

Całość tutaj.

środa, 11 sierpnia 2010
Emile Ajar. Życie przed sobą.

Kiedyś wysłuchałam 3/4 tej powieści w audiobooku. Mimo, że zachwyciłam się sposobem narracji i zafrapowała mnie tragiczna opowieść małego Momo, nie umiałam znaleźć odpowiedniego czasu na dalsze słuchanie. Na szczęście trafiła w moje ręce książka i mogłam nadrobić to, czego nie doczytałam...

 

Zapraszam

niedziela, 27 czerwca 2010
Jacques-Pierre Amette "Kochanka Brechta"

To moja pierwsza i zarazem ostatnia przeczytana lektura w ramach tego wyzwania - ze względu na brak czasu niestety nie zdążę do środy zapoznac się z innymi nagrodzonymi książkami.

Wybrałam powieść, której tematyka mnie - jako germanistkę zakochaną we wszystim, co związane z Niemcami - żywo zainteresowała.

Niestety srogo się rozczarowałam - nie dość, że jest to mocno przeciętna powieść, to jeszcze za nic nie jestem w stanie pojąć, z jakiego powodu została uhonorowana nagrodą Goncourtów.

O wszystkich moich uwagach, żalach i wątpliwościach można przeczytać w Zaciszu literackim.

piątek, 25 czerwca 2010
Francuski testament - Andrei Makine

Nie dziwi mnie, że powieść Makine'a zdobyła kilka prestiżowych francuskich nagród. Po pierwsze, Francja to naród wyjątkowo dumny ze swojej "francuskości", a po drugie znany także z rusofilii. Tak się składa, że autor trafił w oba czułe punkty: składa hołd zarówno Francji, jak i Rosji. Niestety na mnie to nie działa.

O powodach tutaj.

 

14:35, czytanki.anki , Prix Goncourt
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 20 czerwca 2010
Alabama Song - Gilles Leroy

Są takie książki, które powodują, że już w trakcie czytania człowiek szuka dodatkowych informacji, układa mu się w głowie lista kolejnych pozycji, które świetnie uzupełnią obecnie czytaną. Do takich utworów należy uhonorowana w 2007 roku Nagrodą Goncourtów Alabama Song Gilles'a Leroy'a. Już sam tytuł intryguje i w jakiś sposób stanowi doskonały kontekst interpretacyjny. Utwór Bertolda Brechta, wykonywany przez wielu, chyba najbardziej rozsławiony został przez zespół The Doors - z hipnotycznymi słowami: I tell you we must die. Słowa piosenki obracające się wokół whisky i śmierci doskonale ilustrują małżeńskie losy "złotej pary" - Zeldy i Francisa Scotta Fitzgeraldów.

Więcej na moim blogu.

sobota, 15 maja 2010

Gdyby istniała klasyfikacja książek określana mianem literatury histerycznej, ta lektura należałaby do kanonu gatunku. Tutaj wyjaśniam, dlaczego tak sadzę.

środa, 12 maja 2010
Atiq Rahimi - Kamień cierpliwości

Kamień cierpliwości to książka urodzonego w Kabulu, w rodzinie intelektualistów i frankofilów, mieszkającego obecnie we Francji Atiqa Rahimi. Uhonorowana w 2008 r. Nagrodą Goncourtów powieść napisana została pod wpływem osobistych doświadczeń pisarza, a głównym bodźcem była tragiczna śmierć afgańskiej poetki Nadii Adjaman, która została skatowana na śmierć przez własnego męża. Autor postanowił wyrazić swój sprzeciw przeciwko podobnym sytuacjom, nierzadkim w świecie islamskiego fundamentalizmu, choć jak sam zaznaczył, nie jest to sprzeciw wobec religii, ale wobec jej radykalnych i bezmyślnych form.


Bohaterką powieści jest bezimienna kobieta, która, osamotniona wśród wybuchów granatów, strzałów i ludzkich krzyków, opiekuje się nieprzytomnym małżonkiem. Silny wojownik, żołnierz walczący w imię Allaha, został postrzelony w potylicę w wyniku głupiej sprzeczki z kolegą. Od tej chwili pozostał nieprzytomny, a jedyna oznaką życia jest regularny oddech. Jego żona każdego dnia dogląda go, myje, przebiera, dba o zakraplanie oczu i podłączony roztwór. Opiekuje się również dwiema córkami, które nie mają wstępu do sypialni ojca, i robi wszystko by przeżyć wojnę. Towarzyszy jej zawsze przesuwanie paciorków różańca i cichy szept powtarzający dziewięćdziesiąt dziewięć razy jedno z dziewięćdziesięciu dziewięciu imion Allaha. Mijały kolejne dni, walki nasilały się, a u mężczyzny nie widać było żadnej poprawy. Samotna kobieta, nie mogąc wytrzymać ciszy panującej w domu oraz napiętej sytuacji zaczyna mówić do męża. Pierwszy raz zdobywa się na odwagę i szczerość wyznając mu swoje myśli, uczucia i najskrytsze tajemnice. Mąż staje się jej sange sabur – kamieniem cierpliwości, o którym opowiadał kobiecie teść. Kamień ten chłonie wszystkie troski, smutki i emocje, aż pewnego dnia pęknie i przyniesie wyzwolenie.


W ten sposób poznajemy tragiczną historię bohaterki, która jest jednocześnie historią wielu kobiet żyjących w świecie, w którym rządzi bezduszne prawo islamskiego fundamentalizmu. To świat, w którym kobiety muszą się bezwzględnie podporządkować rodzicom, teściom, mężowi. To świat, w którym nie dziwi fakt, że ojciec przegrywa w karty 12-letnią córkę i oddaje ją o wiele starszemu mężczyźnie. Nie ma w nim miejsca na radosne zakochanie, wybór partnera. Sprawę małżeństwa załatwiają rodzice młodych, a bywa tak, że najbardziej zainteresowani spotykają się dopiero w dniu ślubu, a nawet w kilka lat po nim i dopiero wtedy mają szansę się poznać. W ten sposób zawiązują się związki tak różne od tych znanych nam na co dzień. Kobieta, wychodząc za mąż, z jednej zależności (od rodziców) wpada w drugą (od męża i teściów). Jej rola ogranicza się głównie do poddania się woli małżonka, zaspokajania jego potrzeb fizycznych i psychicznych i rodzenia dzieci. A jeśli kobieta nie zachodzi w ciążę może zostać oddalona, gdyż z pewnością jest to jej wina. W tym świecie bowiem nie istnieją bezpłodni mężczyźni, za wszystko odpowiadają kobiety. Takie sytuacje popychają je często do dramatycznych decyzji.


Jednak mimo wszystkich gorzkich słów wychodzących z ust bohaterki, to jednak, ku zaskoczeniu czytelnika, można wyczuć miłość i troskę kobiety o męża. Pojawiają się chwile wielkiej, nieudawanej czułości, gest świadczące o prawdziwym uczuciu. I widać wtedy, że decyzje podejmowane przez tę i inne kobiety wynikają nie tylko ze strachu i wychowania opartego na bezwzględnej służalczości, ale niekiedy również z prawdziwej miłości.
Nieprzytomny mąż, milczący kamień cierpliwości chłonie słowa swojej małżonki, przynosząc jej chwilową ulgę i wytchnienie. Jednak pełne wyzwolenie może jej przynieść dopiero moment, w którym przepełniony emocjami sange sabur pęknie. Wyzwolenie, które szokuje tak jak cała opisana historia.


Powstało wiele książek opowiadających tragiczne losy muzułmańskich kobiet. W większości dominują dramatyczne historie, krwawe rytuały, a bogaty język ma za zadanie przybliżyć czytelnikowi ból i cierpienie. Jednak nierzadko zamieniają się one w łzawe historie, które zniechęcają do tej tematyki. Kamień cierpliwości wyróżnia się spośród nich. Niewielka objętościowo książka (nie całe 150 stron), napisana jest surowym, prostym, a zarazem wyrazistym językiem. Nie znajdziemy tu zbędnych słów i malowniczych opisów. Jednak moim zdaniem to właśnie taka forma relacji bardziej przemawia do czytelnika i pomaga mu przeżyć i zrozumieć opowiadaną historię.

czwartek, 22 kwietnia 2010
"Francuski testament" Andreï Makine

„Francuski testament” Andreï Makine to powieść niezwykła. Choć początek tego nie zapowiadał i nie od razu poczułam atmosferę rosyjskiego miasteczka gdzieś na Syberii, im mocniej zagłębiałam się w tę niestety dosyć krótką książkę, tym mocniej ją odczuwałam i tym bardziej byłam zachwycona. Nie dziwię się, że pisarz otrzymał za nią nie tylko Prix Goncourt w 1995, ale także Prix Médicis tego samego roku. Makine zawarł w książce wiele wątków autobiograficznych (choć z informacji, które znalazłam wynika, że nie jest to jego autobiografia wbrew temu, co twierdzą niektóre polskie źródła), przede wszystkim tworząc głównego bohatera dwujęzycznym młodym człowiekiem: urodzonym w Rosji, ale o francuskich korzeniach. Opowiadana przez niego historia rodziny, a przede wszystkim jego próby zrozumienia własnej babki, mieszkającej na Syberii Francuzki, centralnej postaci całej powieści, porywają i przenoszą w świat poezji mieszającej się z brutalnym życiem, wojną i niełatwą miłością. Zarówno do ludzi jak i kraju.

Cała recenzja na moim blogu.

piątek, 09 kwietnia 2010
Prix Goncourt 2004 - Laurent Gaudé

"Słońce Scortów" Lauenta Gaudé otrzymało nagrodę Pix Goncourt w 2004 roku. Wbrew pozorom to jednak powieść o Apulii, o sile więzów rodzinnych i o życiu w maleńkiej włoskiej wiosce. Podczas lektury towarzyszy czytelnikowi upalne słońce, które bezlitośnie odbiera oddech i energię. Bez obawy jednak, naprawdę warto przenieść się do Montepuccio i poznać Scortów, o czym piszę tu.

poniedziałek, 05 kwietnia 2010
Mini opowieść o maxi sprawach

Didier van Cauwelaert

"Bilet w jedną stronę"

Wyobraź sobie, czytelniku, że wychowujesz się w Marsylii wśród Romów, mimo iż wyglądem przypominasz Araba. Wyobraź sobie, że zostałeś ukradziony przez Cyganów z samochodu pozostawionego na parkingu. Wyobraź też sobie, że po kilku latach okazuje się to nieprawdą - twoi rodzice zginęli w wypadku samochodowym, z którego Ciebie uratował stary, poczciwy Wasyl i zabrał ze sobą. Dał Ci nowe życie, nową rodzinę, nowy dom (czyli stary volkswagen - pizzeria). Jak Ci się podoba ta historia? Jesteś w stanie ją zaakceptować?

Jeśli odpowiedziałeś sobie na powyższe pytania, zapraszam Cię na mojego bloga - TAM dowiesz się więcej :)

 
1 , 2