wtorek, 23 listopada 2010
Ahdaf Soueif - Mapa miłości
To ja również dorzucę kolejną pozycję. I podobnie, jak moja ostatnia "terminowa" lektura, ta również nie była nagrodzona, a nominowana. Nominowana do Man Booker Prize w 1999 roku, kiedy główną nagrodę zdobył J.M. Coetzee za "Hańbę".



Książka wspaniała, jestem pod jej wielkim urokiem. "Smakowicie" gruba powoli odkrywa przed czytelnikiem kolejne karty historii w postaci listów, fragmentów pamiętników i innych dokumentów, które zwiększają tylko poczucie "rzeczywistości" tych wielkich "love stories", oddzielonych ponad wiekiem, a jednak powtórzonych.

Po więcej wrażeń zapraszam do siebie :)

niedziela, 01 sierpnia 2010
"Przypadkowa" - Ali Smith

~Nominacja do Bookera 2005 (shortlist)~

~Nominacja do Orange Prize 2006 (shortlist)~

And then that Marianne Faithfull song about the woman so past it at thirty-seven that she’d never drive through Paris in a sports car with the wind in her hair… Because she’d never get to California now, would she, that forty-year-old woman, being so old? She’d never get to frolic in the sea now with Jimmy Dean and all those film stars she’d dreamed about.*

Piosenka Marianne Faithfull o trzydziestosiedmioletniej kobiecie, która już nigdy nie przejedzie przez Paryż w sportowym aucie z włosami rozwiewanymi przez wiatr… Bo przecież teraz, ta czterdziestoletnia kobieta, będąc tak starą, już nigdy nie pojedzie do Kalifornii. Nie zdobędzie się na igraszki w morzu z Jimmym Deanem i wszystkimi gwiazdami filmowymi, o których marzyła.

—–

Czytałam tę książkę powoli. Smakowałam słowa, oszczędnie dawkowałam sobie opisy letnich wakacji na angielskiej wsi. Stopniowo się przekonywałam do tej powieści. Aż przeczytałam powyższy fragment i wiedziałam już, że dla mnie będzie to najważniejszy wątek powieści. Niespełnione, a może i nie końca wyartykułowane marzenia, stracone szanse. Przystanie na wygodne, spokojne życie. Zagubienie gdzieś prawdziwego ‘ja’. I ten żal, ogromny żal po latach. Niemal sama go czułam czytając myśli Eve Smart, matki dwojga dzieci, odnoszącej dość spore sukcesy na rynku wydawniczym pisarki, zdradzanej żony, w której życie niespodziewanie wtargnęła nieznajoma o imieniu Amber, wywracając wszystko do góry nogami.

Ciąg dalszy tutaj

* Ali Smith: The Accidental. London: Penguin, 2006. S. 191.
wtorek, 27 lipca 2010
"Biały Tygrys" Aravind Adiga

Ze wstydem przyznaję, że przez własne zabieganie przeczytałam dopiero drugą z listy moich książek na wyzwanie.

Obiecuję szybko nadrobić zaległości, a Was zapraszam do lektury recenzji "Białego Tygrysa" na moim blogu

Pozdrawiam,

Magrat

niedziela, 11 lipca 2010
"Wolf Hall" Hilary Mantel

Przyznam się na samym początku, że czasy Tudorów, a zwłaszcza Henryka VIII, interesują mnie od podstawówki. Przyznam się również, że o czasach tych czytałam sporo, zarówno opracowań naukowych, popularnonaukowych, jak i powieści zupełnie nienaukowych. I w końcu przyznam się, że, pomimo pochlebnych recenzji, po „Wolf Hall” Hilary Mantel, spodziewałam się o wiele mniej niż dostałam. O powieści tej można pisać dużo, długo, i wieloaspektowo, bo jest, nie boję się użyć tego słowa, naprawdę monumentalna. Sądzę więc, że niejedna recenzja jeszcze się tu (lub gdzie indziej) pojawi.

Jeśli idzie o mnie, to narracja Mantel pochłonęła mnie totalnie. Od momentu, kiedy po raz pierwszy spotykamy Cromwella, ledwo trzymającego się na nogach, pobitego przez sadystycznego ojca, do ostatnich stron, gdy widzimy go jako człowieka dzierżącego realną władzę, doskonale ubranego, otoczonego zarówno lojalnymi współpracownikami, jak i wianuszkiem niekoniecznie przychylnych mu osobistości z bliższego i dalszego otoczenia Henryka VIII, którzy, chcąc nie chcąc, muszą się z nim liczyć. Jaki jest Cromwell Hilary Mantel? To prawdziwy pan swojego losu, wszystko, co osiągnął, zdobył dzięki wiedzy, sprytowi, umiejętności wykorzystywania okazji. Chłopiec z plebsu, który stał się kimś, nie dzięki splotowi okoliczności a własnemu uporowi, błyskotliwej inteligencji, pragmatycznemu podejściu do życia. Jednocześnie, jest Cromwell w sferze prywatnej wiernym mężem, kochającym, łagodnym ojcem, troskliwym opiekunem dalszej rodziny. Jest skomplikowanym facetem, od którego współczesne rekiny biznesu, czy polityki, mogłyby się wiele nauczyć.

Zdanie wytrych to „Beneath every history, another history” – tak właśnie zbudowana jest ta powieść. Narracja dotycząca głównego bohatera nieuchronnie przeplata się z historią upadku kardynała Wolseya, którego Cromwell nigdy nie opuszcza, co paradoksalnie staje się jego największym atutem, właśnie dzięki temu jest postrzegany jako lojalny, wierny i nieprzekupny człowiek, i dzięki temu nie idzie na dno wraz z Wolseyem. Ale mamy tu i inne historie: przelotny romans Henryka z Marią Boleyn i ten mający o wiele poważniejsze konsekwencje – z Anną Boleyn. Znowu Henryk i Anna?. Ano znowu. Jednak tym razem historia pokazana jest niejako we fragmentach, musimy ją sobie „zbudować” z pozornie pozbawionych znaczenia spojrzeń, rozmów, plotek. Na początku niczego nie jesteśmy pewni, możemy się tylko domyślać, tak jak ci, którzy byli jej naocznymi świadkami. A Cromwell, jak można się spodziewać, domyślił się wcześniej. Co więcej wiedział, jak dać monarsze, to czego ten pragnął (a może tylko myślał, że pragnie?) najbardziej.

Uderzyło mnie bogactwo wątków pozornie pobocznych, ilość bohaterów pojawiających się na kartach powieści, wnikliwość z jaką Mantel maluje portret Anglii pierwszej połowy XVI wieku. Pojawiają się i postacie publiczne, jak choćby Tomasz Morus, święty katolickiego kościoła, którego wizerunek w powieści daleki jest od ideału, i prywatne z otoczenia Cromwella, które choć nie mają bezpośredniego wpływu na bieg wydarzeń są równie szczegółowo namalowane. Widzimy Anglię u progu reformacji, Anglię w której bezlitośnie tropi się i posyła na stos sympatyków Lutra, by za chwilę przygotowywać zapisy, na mocy, których Henryk zerwie stosunki z Rzymem i stanie się głową kościoła. Faktem jest, że angielska reformacja początkowo niewiele ma wspólnego z ruchem na kontynencie. To reformacja mająca na celu tylko jedno – unieważnienie małżeństwa z Katarzyną Aragońską, reformacja wdrożona odgórnie dzięki między innymi Cromwellowi, który choć sam w ukryciu czytuje pisma protestanckie, nie przyznaje się do tego publicznie. Śledzimy ciągle zmieniający się układ sił, upadek jednej wpływowej rodziny nieodmiennie oznacza wzrost znaczenia drugiej. Nawet młodziutka Jane Seymour przemyka po korytarzach tudorskiego zamku, mały szpieg, którego historia jeszcze się tak naprawdę nie zaczęła.

A jednak to bogactwo wątków nie przytłacza. Może dlatego, że Mantel w dużym stopniu rezygnuje z opisu na rzecz dialogu, którego za mocno nie stylizuje. To, jak również prowadzenie narracji w czasie teraźniejszym, sprawia, że postrzegamy tą historię nie jako coś nieuchronnego, co po prostu wydarzyło się i już, ale jako dynamiczny proces, który obserwujemy w trakcie stawania się. Historia nie jest tu statyczna, jest ciągłą zmianą. Koniec powieści, moment w którym Cromwell wybiera się, by odwiedzić siedzibę Seymourów, tytułowe Wolf Hall, nie jest końcem jego historii, jest początkiem jej kolejnego etapu. Nie jest to również koniec historii Anny Boleyn, choć czarne chmury już się nad nią gromadzą. Nie jest to tym bardziej koniec historii Henryka – w kolejce czeka przecież jeszcze kilka żon. Opowieść o Cromwellu urywa się w momencie, gdy bohater jest na samym szczycie, a ze szczytu jest przecież tylko jedna droga -  w dół. Mantel nie chce tego powiedzieć wprost, tworzy pozorne zakończenie, przerywa akcję w czwartym akcie dramatu. Czy dalszy ciąg historii Cromwella mógłby potoczyć się inaczej? Być może. Ale nie w tamtym czasie, nie w tamtym miejscu, nie z tamtymi ludźmi.


To dopiero pierwsza książka, o której piszę w związku z wyzwaniem. Przeczytanych jest trochę więcej. Postaram się napisać pomimo poślizgu. mam nadzieję, że mi wybaczycie...


Ta sama recenzja również na świeżutkim blogu Książki mojej siostry


poniedziałek, 28 czerwca 2010
James Kelman - How late it was, how late

To moja ostatnia książka przeczytana w ramach obecnego wyzwania i z satysfakcją stwierdzam, że zakończyło się ono mocnym akcentem. Nie tylko ze względu na formę powieści czyli strumień świadomości zapodany w dialekcie szkockiej klasy robotniczej, na dodatek przeładowany przekleństwami i gniewem, ale również ze względu na bolesne przeżycia głównego bohatera.

Ciąg dalszy tutaj.

14:13, czytanki.anki , Booker Prize
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 21 czerwca 2010
Moon Tiger - Penelope Lively

Obyś żył w ciekawych czasach - to powiedzenie z pewnością sprawdziło się w przypadku 76-letniej Claudii Hampton, której życie dobiega właśnie końca. Była świadkiem obu wojen światowych, podczas drugiej jako korespondentka prasowa przebywała w Egipcie. Tam przyszło jej spotkać miłość swojego życia. Po wojnie zajęła się pisaniem książek historycznych, kontrowersyjnych ze względu na cokolwiek niekonwencjonalne podejście do poruszanych tematów. Ale czego można spodziewać się po autorce, która także na co dzień jest niekonwencjonalna?

Ciąg dalszy tutaj.

12:32, czytanki.anki , Booker Prize
Link Dodaj komentarz »
środa, 09 czerwca 2010
Morze, morze - Iris Murdoch

morze,morze

Umęczyłam się tą książką niemiłosiernie. Dawno nie czytałam niczego tak długo i trochę na siłę. Nie mogę jej jednak źle ocenić. Bo ona jest dobra. Może nie wybitna, nie rewelacyjna, ale na pewno dobra. Na spotkanie z Iris Murdoch od dawna miałam ochotę, a wyzwanie czytelnicze mi w tym wydatnie pomogło. Po kolejne pozycje autorki być może kiedyś sięgnę, ale w tej chwili muszę zdecydowanie odpocząć od jej pióra.

Więcej na http://urshana.blox.pl/2010/06/Milosc-Prospera.html

środa, 02 czerwca 2010
Życie Pi

Życie Pi (life of Pi), Yann Martel, przekład Zbigniew Patko, Znak, Kraków 2004

Życie Pi

Z początku w stosunku do tej książki miałam mieszane uczucia, cały ten wstęp z górnolotnym przekazem nie przemawiał do mnie, no i co to za pomysł żeby nazwać dziecko Piscine (basen, kąpielisko). Myślę, że tak naprawdę doceniłam ją po przeczytaniu ostatnich rozdziałów, które zmieniły moje spojrzenie na tą powieść choć nie zmieniłam zdania co do samego imienia głównego bohatera.

Piscine Molitor Patel, syn dyrektora zoo w Puttuczczeri (Indie), to wrażliwy chłopak o bujnej wyobraźni i dużej dozie tolerancji. Na tyle otwarty na nowe doświadczenia, że wyznaje trzy religie, hinduizm, chrześcijaństwo i islam. Chrześcijańskie pojęcie miłości przemawia do niego tak samo jak w islamie jego braterstwo i oddanie. Co prawda nie wszyscy postrzegają tą sprawę w ten sam sposób.

"Suami Jezusie, wybierasz się na hadżdż?"

Oczywiście dla każdej z tych religii ma swego przewodnika duchowego, który zapoznaje go z tajnikami każdej z nich. Choć muszę powiedzieć, iż nieoczekiwane spotkanie wszystkich trzech dostarcza czytelnikowi niewypowiedzianej radochy

c. d. http://smietankaliteracka.blox.pl/html

poniedziałek, 31 maja 2010
Smętny żywot Paddy

"Paddy Clarke Ha! Ha! Ha!"

Roddy Doyle

Napiszę bez ogródek - ta pozycja jest najwyżej średniej klasy powieścią i w moich oczach nie zasłużyła na nagrodę Booker Prize...

Oto moja argumentacja: jest to historia dziesięcioletniego chłopca, Patricka, który mieszka wraz z rodzicami i rodzeństwem (młodszym bratem i dwiema siostrami) w małej miejscowości Barrytown pod Dublinem. Jest rok 1967, czas licznych przemian, wojny wietnamskiej, wolnej miłości. W życiu Patricka na pozór nic nowego i ciekawego się nie dzieje - wraz z kolegami z paczki wymyślają najdziwniejsze w świecie zabawy, którymi zabijają wolny od nauki czas. Niestety zainteresowania dziesięcioletnich chłopców nie są ani ciekawe, ani wesołe - częste bójki, psoty i niszczenie mienia sąsiadów, kradzieże, a nawet dręczenie młodszych (...).

Ciąg dalszy dla zaciekawionych na moim blogu. Zapraszam :)

Ci, co pozostali - Paul Scott

"Ci, co pozostali" to powieść bardzo melancholijna, opowiadająca o schyłku życia państwa Smalley będących reliktem minionej epoki. On to Tusker, emerytowany brytyjski pułkownik, ona to Lucy, żona przy mężu. Dzieci brak. Spędzili w Indiach ponad 30 lat; ominęła ich wojna, przetrwali uzyskanie niepodległości przez Indie i właściwie spokojnie dotrwali do siedemdziesiątki. Spokojnie nie oznacza jednak nie ponosząc żadnych kosztów.

Ciag dalszy na moim blogu.

 

 

15:01, czytanki.anki , Booker Prize
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4