poniedziałek, 10 maja 2010
hazardziści

Z ogromną satysfakcją informuję, że wreszcie ruszyło mnie sumienie i dotarłam do połowy wyzwania. Na początek największy smakołyk, czyli nagroda Bookera, o której zdobywcy opowiadam tutaj. A następna w kolejce czeka,  już przeczytana, laureatka Goncourtów.

niedziela, 09 maja 2010
Świat milczał, kiedy ONI umierali...


"Połówka żółtego słońca" to kolejna wyzwaniowa lektura. I kolejna, która sprawia, że na pewno sięgnę po inne książki tej autorki (dzięki Padma!)!

"Połówka żółtego słońca" dzieje się w Nigerii lat 60-tych. Śledzimy losy kilku bohaterów i poznajemy ich punkt widzenia na otaczającą ich rzeczywistość. A rzeczywistość ta do najprzyjemniejszych nie należy! Rozłam w Nigerii, powstanie Republiki Biafry, zamieszki, wojna, głód, cierpienie. Każdy z bohaterów przeżywa to inaczej, każdy inaczej z tym sobie radzi. 

Poznajemy losy bliźniaczek - Olanny i Kainene, ich mężczyzn - Odenigba i Richarda (białego dziennikarza w Nigerii) oraz młodego chłopca - Ugwu - będącego służącym Olanny i Odenigba. 

Więcej na moim blogu.
sobota, 08 maja 2010
Życie i czasy Michaela K., J.M. Coetzee

Znak, 2010

Liczba stron: 224

Wybuch wojny domowej zbiega się w czasie z chorobą matki Michaela. I choć kobieta nigdy nie obdarzała syna uczuciem, a wręcz odsuwała go od siebie, mężczyzna czuje obowiązek opieki nad schorowaną rodzicielką. Postanawia spełnić życzenie matki i wywieźć ją z coraz bardziej niespokojnego miasta na wieś, w której spędziła swoje dzieciństwo. Droga przez kraj ogarnięty wojenną gorączką wymaga od podróżujących ogromnego samozaparcia. Matka umiera przed dotarciem do celu podróży, lecz Michael kontynuuje wędrówkę odkrywając w sobie potrzeby i pragnienia, o których dotychczas nie miał pojęcia.

Zapraszam TUTAJ

piątek, 07 maja 2010
Amsterdam

Amsterdam, Ian McEwan, przełożyl Robert Sudół, Wydawnictwo Albatros

 amsterdam

Ostatnio nadrabiam zaległości z zapoznawaniem się z pisarzami cenionymi przez czytelników w Polsce. Na blogach aż roi się od recenzji książek Iana Mcewana, wtrącę i ja swoje trzy grosze. Czytanie "Amsterdamu" jakoś mi nie szło, ale przetrwałam i nie było źle. Dopiero z perspektywy całości widać jaka to przemyślana konstrukcja, choć niekoniecznie wiarygodna.

c.d. http://smietankaliteracka.blox.pl/html

20:40, bsmietanka
Link Dodaj komentarz »
Didier van Cauwelaert – Bilet w jedną stronę

Nagroda Goncourtów

Krótka książeczka, z tych na jeden wieczór.

Przez pierwszych kilkanaście stron porównywałam ją z książką W. Konarzewskiej (o której tutaj) i to porównanie nie wypadało dla niej najlepiej. Nawet się zastanawiałam czy to wina tłumaczenia czy tego, że może za wcześnie uznałam, że przynajmniej Nagroda Goncourtów trzyma poziom.

Ale po tych mętnych kilkunastu stronach zaczyna być ciekawie.

Rzecz o wychowanym przez Cyganów Francuzie (arabskiego pochodzenia), żyjącym w Marsylii na marokańskich papierach (francuskie podróbki były dużo droższe), który na skutek szeregu splotów okoliczności, jako młody, fotogeniczny i biegle znający francuski Marokańczyk zostaje - w ramach mającej się ładnie sprzedać w mediach akcji uwalniania Francji od cudzoziemców - deportowany do Afryki.

W tym momencie zaczyna się ciekawa opowieść o zwariowanym świecie w jakim żyjemy i o jego mieszkańcach – bardzo często samotnych i nieszczęśliwych.

Niby nic odkrywczego, ale w miarę dobrze się czyta.

czwartek, 06 maja 2010

Przyłączam się do wyzwania już prawie na finiszu, więc bardzo ambitnych planów snuć nie będę. Jednak postanowiłam przeczytać po jednej książce w każdej kategorii.

Nike - tu nie mam wielkiego wyboru, gdyż znam wszystkie pozycje, poza Pawiem królowej Masłowskiej i tomikiem poezji Tkaczyszyna-Dyckiego. Mój wybór pada na Piosenkę o zależnościach i uzależnieniach.

Booker Prize - do wyboru Morze, morze Iris Murdoch lub Biały tygrys Aravinda Adigi, uzależniam to od biblioteki.

Orange Prize - znów wybór - Belcanto Ann Patchett lub Wysepka Andrei Levy.

Prix Goncourt - Łaskawe Jonathana Littella (mam na półce, mam nadzieję, że uda mi się przeczytać i o książce coś napisać).

 

środa, 05 maja 2010
"O pięknie" - Zadie Smith

Dawno temu, kiedy Zeus kierował ludzkimi losami ze wzgórz Olimpu (popijając przy tym boski nektar i zajadając ambrozję, przepustkę do nieśmiertelności), żył na Półwyspie Peloponeskim Poliklet, rzeźbiarz. Tak długo pracował z dłutem nad wielkim kamieniem, aż wydobył z niego uwięzionego mężczyznę z włócznią w ręku o imieniu Doryforos.

Czas mijał, to samo niebo jaśniało i ciemniało nad tą samą ziemią, aż na karty historii przywędrował Leonardo di ser Piero da Vinci. Wbił cyrkiel w pępek człowieka i umieścił go pośrodku wszechświata, to znaczy koła i kwadratu. A w 2004 roku Zadie Smith uświadomiła po raz kolejny ludzi zapatrzonych w kolorowe magazyny, że nie to ładne, co ładne, ale co się komu podoba.

 

więcej na książki są bramą...

23:39, joanna_czytelnik , Orange Prize
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 02 maja 2010
W ogrodzie pamięci - Joanna Olczak - Ronikier

W ogrodzie pamięci Joanny Olczak – Ronikier to książka, którą wybrałam od wyzwania Nagrody Literackie jako zwyciężczynię literackiej nagrody Nike. Kiedyś czytała ją moja mama i pamiętam, że bardzo jej się podobała, była to też najciekawsza pozycja z listy tytułów nagrodzonych Nike. Zamówiłam ją z wydawnictwa Znak i przeczytałam ją niemalże jednym tchem, do trzeciej w nocy, bo nie mogłam się od niej oderwać! Reszta recenzji tutaj.

sobota, 01 maja 2010
"Połówka żółtego słońca" Chimamanda Ngozi Adichie

Wspaniała książka! Zastanawiam się jak o niej napisać, nie rozpływając się w superlatywach. Już "Fioletowy hibiskus" tej autorki mnie zachwycił, dlatego z chęcią sięgnęłam po tę pozycję. I dobrze, niepotrzebnie tak długo zwlekałam z rozpoczęciem lektury. A teraz z niecierpliwością czekam na kolejną powieść Nigeryjki.

Więcej o książce na moim blogu.

piątek, 30 kwietnia 2010
Jacques-Pierre Amette – Kochanka Brechta

 

 

Zaciekawiła mnie ta książka z powodu dyskusji o żonie Pawła Jasienicy, w związku z filmem Różyczka. Bertold Brecht też miał kochankę która na niego donosiła (z tą róznicą, że nie została jego żoną).

Kochanka Brechta to podobno powieść z kluczem, ale ponieważ prawie nic nie wiem o Brechcie, ta warstwa książki pozostała dla mnie nieodkryta. Znacznie ważniejsze było dla mnie to, że nie znalazłam w niej tego czego szukałam - czyli historii tej kobiety. Dlaczego to robiła, jak się z tym czuła - pobieżne wytłumaczenie, że to wszystko dlatego, bo platonicznie kochała agenta Stasi, to za mało. Generalnie ksiażka pozostawia taki niedosyt, że raczej należałoby ją uznać jedynie za szkic - zarówno wszystkich zaplątanych w tę historię postaci jak i ciekawego momentu historii, w którym się to wszystko dzieje.

Z tym, że ten szkic świetnia się czytać a teraz mam ochotę na przeczytanie ciekawej biografii Bertolda Brechta.

Tak na marginesie: o ile to, że książka została nagrodzona Bookerem nie jest dla mnie jeszcze żadną rekomendacją, bo przekonałam się że różnie z ta nagrodą bywa, o tyle na Nagrodzie Goncourtów jeszcze się nie zawiodłam.