poniedziałek, 31 maja 2010
Ci, co pozostali - Paul Scott

"Ci, co pozostali" to powieść bardzo melancholijna, opowiadająca o schyłku życia państwa Smalley będących reliktem minionej epoki. On to Tusker, emerytowany brytyjski pułkownik, ona to Lucy, żona przy mężu. Dzieci brak. Spędzili w Indiach ponad 30 lat; ominęła ich wojna, przetrwali uzyskanie niepodległości przez Indie i właściwie spokojnie dotrwali do siedemdziesiątki. Spokojnie nie oznacza jednak nie ponosząc żadnych kosztów.

Ciag dalszy na moim blogu.

 

 

15:01, czytanki.anki , Booker Prize
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 30 maja 2010
"Kiedy żyłam w nowych czasach"

Ponieważ z nagrody literackiej Orange Prize czytałam już popularne Belcanto, szukałam ciekawej dla mnie i jednocześnie dostępnej powieści, kierując się też tematem. Nagrodzona w 2000 roku książka Kiedy żyłam w owych czasach Lindy Grant okazała się tym, czego potrzebowałam ze względu na zimowy pobyt w kraju, który stał się znaczącym tłem opowiadanej historii.

Założeniem autorki było ukazanie kształtowania się państwa widzianego oczyma nie do końca nieświadomej procesu bohaterki, która nie orientuje się zbyt dobrze w palestyńskiej sytuacji społeczno-politycznej końca lat czterdziestych. Osamotniona, dwudziestoletnia Evelyn Sert przybyła z londyńskiego Soho, by zacząć nowe życie w kraju przodków. Wiedzę opartą na idealizujących rzeczywistość obrazach, literaturze i rozmowach ma okazję skonfrontować  z twardą rzeczywistością. Autorka wykreowała główną postać, młodą fryzjerkę o pewnych zainteresowaniach artystycznych, na osóbkę bezpruderyjną, łatwo nawiązującą kontakty i wzbudzającą zaufanie po to, by zaangażować ją w zadania prowadzące do konfrontacji sił brytyjskich sprawujących mandat w Palestynie z niepodległościowymi siłami żydowskimi. Mistrzyni kamuflażu i podwójnej osobowości zostaje wciągnięta w niebezpieczną grę, która zaważy na jej dalszych losach. Jednakże fabuła dotyka też problemu poszukiwania własnej tożsamości. Evelyn jest córką imigrantów z Łotwy, którzy osiedli w Londynie, a więc nigdzie nie jest naprawdę u siebie, bo jest jednocześnie stąd i stamtąd. (...)

Ciąg dalszy na blogu.

Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki - Piosenka o zależnościach i uzależnieniach

O Eugeniuszu Tkaczyszynie - Dyckim usłyszałam po raz pierwszy dziesięć lat temu na wykładzie profesora Piotra Śliwińskiego na temat poezji najnowszej. Nie sięgnęłam wtedy po jego wiersze, ale nazwisko utkwiło mi w pamięci, chyba ze względu na jego niezwykłą onomatopeiczność. Przyznanie Literackiej Nagrody Nike Piosence o zależnościach i uzależnieniach okazało się doskonałą okazją, by zapoznać się z twórczością tego intrygującego autora.

Więcej na moim blogu: http://urshana.blox.pl/2010/05/Istota-poezji-jest.html

środa, 26 maja 2010
"Rytuały morza", William Golding

rytuały morzaCzy dziwnym będzie stwierdzenie, że byłam bardzo zaskoczona, kiedy książka mi się spodobała? Chociaż lata temu czytałam "Władcę much" Goldinga, nie pamiętam, żebym odniosła jakiekolwiek pozytywne, czy też negatywne wrażenie na jej temat. Może byłam za młoda, a może przeczytana po raz drugi, książka nadal zostawiłaby mnie tak samo obojętną?

Do recenzji w ramach wyzwania zbierałam się dość długo, już ze dwa miesiące minęły, a moje odczucia nie są już tak świeże i jasne, została po nich garść mglistych wrażeń. Ale to zaskoczenie, że "Rytuały morza" czytało się interesująco - tak, to pamiętam dobrze.

Czego bowiem można się spodziewać po książce Goldinga o morzu? Mnie kojarzyła się jednoznacznie ze starym papierem i co bardziej znienawidzonymi lekturami szkolnymi - nie pytajcie dlaczego, skoro "Rytuały morza" nigdy nawet jednym rogiem nie zahaczyły o spis lektur szkolnych.

c.d.

niedziela, 23 maja 2010
Andrea Levy - Wysepka

Utwór, po który sięgnęłam w ramach wyzwania, wpisuje się w interesujący mnie nurt pisarstwa emigrantów czy też potomków emigrantów. Uważam, że autorzy żyjący na styku różnych kultur oferują czytelnikowi spojrzenie z szeszej perspektywy, bogatsze, często odkrywające rzeczy nieoczekiwane i zaskakujące, niedostrzegane przez reprezentanta pojedynczej kultury. Andrea Levy ma korzenie jamajskie, a powieść Wysepka jest ciekawym studium na temat rasizmu, kolonializmu, emigracji.

Więcej można przeczytać na moim blogu: http://urshana.blox.pl/2010/05/Stracone-zludzenia.html

czwartek, 20 maja 2010
Traktat o łuskaniu fasoli

Traktat o łuskaniu fasoli, Wiesław Myśliwski, Znak

Traktat o łuskaniu fasoli

Przychodzi facet po fasolę i ... zostaje całkowicie zagadany, dobrze, że ja kupuję w warzywniaku. A tak poważnie, to jakoś mi ta książka kojarzy się z poprzednimi Myśliwskiego, taki trochę nierealny pomysł i długie historie, anegdoty oraz opowieści, które są tylko pretekstem do przedstawienia  tematów poważnych i drażliwych. W "Pałacu" była jakaś magia, liryzm i symboliczne obrazy; tu niby tylko starszy facet łuskający fasolę, domorosły filozof jakich pełno w naszym kraju, którego opowieść także bogata jest w symbole. Momentami, czytając "Traktat o łuskaniu fasoli" odniosłam wrażenie, że czasem trudno powiedzieć czy autor kpi czy poważnie pisze.

http://smietankaliteracka.blox.pl/2010/05/Traktat-o-luskaniu-fasoli.html

Tagi: Nike
15:45, bsmietanka
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 18 maja 2010
Anne Enright "Tajemnica rodu Hegartych"

Nie doczytałam tej książki, nie poruszyła mnie rodzinna historia Hegartych, a przede wszystkim nie potrafię się zachwycić stylem pisania Enright. Dlatego po 115 stronach, książkę odkładam. Kilka słów więcej tutaj.

sobota, 15 maja 2010

Gdyby istniała klasyfikacja książek określana mianem literatury histerycznej, ta lektura należałaby do kanonu gatunku. Tutaj wyjaśniam, dlaczego tak sadzę.

piątek, 14 maja 2010
Płomyki pamięci - Anne Michaels

Ta książka cierpi na nadmiar. Za dużo w niej poetyckich metafor, ciekawostek popularno-naukowych, opisów hitlerowskiego okrucieństwa, rozważań o pamięci i nawet krótka druga część - jakby dopisana na siłę - wydaje się zbędna. A szkoda, bo temat jest ciekawy.

Ciąg dalszy tutaj.

12:29, czytanki.anki , Orange Prize
Link Dodaj komentarz »
środa, 12 maja 2010
Atiq Rahimi - Kamień cierpliwości

Kamień cierpliwości to książka urodzonego w Kabulu, w rodzinie intelektualistów i frankofilów, mieszkającego obecnie we Francji Atiqa Rahimi. Uhonorowana w 2008 r. Nagrodą Goncourtów powieść napisana została pod wpływem osobistych doświadczeń pisarza, a głównym bodźcem była tragiczna śmierć afgańskiej poetki Nadii Adjaman, która została skatowana na śmierć przez własnego męża. Autor postanowił wyrazić swój sprzeciw przeciwko podobnym sytuacjom, nierzadkim w świecie islamskiego fundamentalizmu, choć jak sam zaznaczył, nie jest to sprzeciw wobec religii, ale wobec jej radykalnych i bezmyślnych form.


Bohaterką powieści jest bezimienna kobieta, która, osamotniona wśród wybuchów granatów, strzałów i ludzkich krzyków, opiekuje się nieprzytomnym małżonkiem. Silny wojownik, żołnierz walczący w imię Allaha, został postrzelony w potylicę w wyniku głupiej sprzeczki z kolegą. Od tej chwili pozostał nieprzytomny, a jedyna oznaką życia jest regularny oddech. Jego żona każdego dnia dogląda go, myje, przebiera, dba o zakraplanie oczu i podłączony roztwór. Opiekuje się również dwiema córkami, które nie mają wstępu do sypialni ojca, i robi wszystko by przeżyć wojnę. Towarzyszy jej zawsze przesuwanie paciorków różańca i cichy szept powtarzający dziewięćdziesiąt dziewięć razy jedno z dziewięćdziesięciu dziewięciu imion Allaha. Mijały kolejne dni, walki nasilały się, a u mężczyzny nie widać było żadnej poprawy. Samotna kobieta, nie mogąc wytrzymać ciszy panującej w domu oraz napiętej sytuacji zaczyna mówić do męża. Pierwszy raz zdobywa się na odwagę i szczerość wyznając mu swoje myśli, uczucia i najskrytsze tajemnice. Mąż staje się jej sange sabur – kamieniem cierpliwości, o którym opowiadał kobiecie teść. Kamień ten chłonie wszystkie troski, smutki i emocje, aż pewnego dnia pęknie i przyniesie wyzwolenie.


W ten sposób poznajemy tragiczną historię bohaterki, która jest jednocześnie historią wielu kobiet żyjących w świecie, w którym rządzi bezduszne prawo islamskiego fundamentalizmu. To świat, w którym kobiety muszą się bezwzględnie podporządkować rodzicom, teściom, mężowi. To świat, w którym nie dziwi fakt, że ojciec przegrywa w karty 12-letnią córkę i oddaje ją o wiele starszemu mężczyźnie. Nie ma w nim miejsca na radosne zakochanie, wybór partnera. Sprawę małżeństwa załatwiają rodzice młodych, a bywa tak, że najbardziej zainteresowani spotykają się dopiero w dniu ślubu, a nawet w kilka lat po nim i dopiero wtedy mają szansę się poznać. W ten sposób zawiązują się związki tak różne od tych znanych nam na co dzień. Kobieta, wychodząc za mąż, z jednej zależności (od rodziców) wpada w drugą (od męża i teściów). Jej rola ogranicza się głównie do poddania się woli małżonka, zaspokajania jego potrzeb fizycznych i psychicznych i rodzenia dzieci. A jeśli kobieta nie zachodzi w ciążę może zostać oddalona, gdyż z pewnością jest to jej wina. W tym świecie bowiem nie istnieją bezpłodni mężczyźni, za wszystko odpowiadają kobiety. Takie sytuacje popychają je często do dramatycznych decyzji.


Jednak mimo wszystkich gorzkich słów wychodzących z ust bohaterki, to jednak, ku zaskoczeniu czytelnika, można wyczuć miłość i troskę kobiety o męża. Pojawiają się chwile wielkiej, nieudawanej czułości, gest świadczące o prawdziwym uczuciu. I widać wtedy, że decyzje podejmowane przez tę i inne kobiety wynikają nie tylko ze strachu i wychowania opartego na bezwzględnej służalczości, ale niekiedy również z prawdziwej miłości.
Nieprzytomny mąż, milczący kamień cierpliwości chłonie słowa swojej małżonki, przynosząc jej chwilową ulgę i wytchnienie. Jednak pełne wyzwolenie może jej przynieść dopiero moment, w którym przepełniony emocjami sange sabur pęknie. Wyzwolenie, które szokuje tak jak cała opisana historia.


Powstało wiele książek opowiadających tragiczne losy muzułmańskich kobiet. W większości dominują dramatyczne historie, krwawe rytuały, a bogaty język ma za zadanie przybliżyć czytelnikowi ból i cierpienie. Jednak nierzadko zamieniają się one w łzawe historie, które zniechęcają do tej tematyki. Kamień cierpliwości wyróżnia się spośród nich. Niewielka objętościowo książka (nie całe 150 stron), napisana jest surowym, prostym, a zarazem wyrazistym językiem. Nie znajdziemy tu zbędnych słów i malowniczych opisów. Jednak moim zdaniem to właśnie taka forma relacji bardziej przemawia do czytelnika i pomaga mu przeżyć i zrozumieć opowiadaną historię.

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 20