wtorek, 22 czerwca 2010
Połówka żółtego słońca

Ta książka mnie onieśmielała. Czytałam o niej tyle dobrego, że paradoksalnie zaczęłam odwlekać jej czytanie, z obawy, że jej nie zrozumiem albo że, co gorsza, się nią rozczaruję. I tak sobie leżała i leżała, aż nadszedł termin zwrotu do biblioteki. Po drodze do biblioteki zaszłam na pocztę, gdzie, jak to zwykle na poczcie, była spora kolejka. Z braku innych lektur zaczęłam czytać pierwsze strony „Połówki żółtego słońca” i tak mi się spodobało, że do biblioteki poszłam ją tylko przedłużyć. Przez kilka dni z trudem się od niej odrywałam, absorbowała moje myśli, a nawet sny (niestety nie były to przyjemne sny, ale książki o wojnie tak na mnie czasem działają). Jest to jedna z najlepszych książek, jakie kiedykolwiek czytałam. Dała mi bardzo dużo do myślenia i wzbudziła wiele emocji. Nie wiem, czy uda mi się wszystko tutaj opisać, ale będę próbować.

 

Ciąg dalszy w Cichym kąciku.

 

19:09, kot_kreskowy84 , Orange Prize
Link Dodaj komentarz »
Jarosław Marek Rymkiewicz, „Zachód słońca w Milanówku”

Rymkiewicz

Nie takie miałam plany, o poezji pisać nie zamierzałam, ale niemożność zgrania czytelniczych chęci z biblioteczną dostępnością sprawiła, że w końcu postanowiłam napisać o tym, co znalazłam u siebie. I tak padło na „Zachód słońca w Milanówku” Jarosława Marka Rymkiewicza, laureata Nike jeszcze z 2003 roku.

Ogród to topos trwale Rymkiewicza fascynujący – niedawno ukazało się wznowienie opartego na jego pracy doktorskiej eseju „Myśli różne o ogrodach”. Także w tomie „Zachód słońca w Milanówku” ogród jest motywem centralnym – sceną istnienia, po której w takt pieśni Schuberta, arietty zimowej i ländlera pogrzebowego krążą niesamowite dramatis personae.

Całość tutaj.

poniedziałek, 21 czerwca 2010
Moon Tiger - Penelope Lively

Obyś żył w ciekawych czasach - to powiedzenie z pewnością sprawdziło się w przypadku 76-letniej Claudii Hampton, której życie dobiega właśnie końca. Była świadkiem obu wojen światowych, podczas drugiej jako korespondentka prasowa przebywała w Egipcie. Tam przyszło jej spotkać miłość swojego życia. Po wojnie zajęła się pisaniem książek historycznych, kontrowersyjnych ze względu na cokolwiek niekonwencjonalne podejście do poruszanych tematów. Ale czego można spodziewać się po autorce, która także na co dzień jest niekonwencjonalna?

Ciąg dalszy tutaj.

12:32, czytanki.anki , Booker Prize
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 20 czerwca 2010
Alabama Song - Gilles Leroy

Są takie książki, które powodują, że już w trakcie czytania człowiek szuka dodatkowych informacji, układa mu się w głowie lista kolejnych pozycji, które świetnie uzupełnią obecnie czytaną. Do takich utworów należy uhonorowana w 2007 roku Nagrodą Goncourtów Alabama Song Gilles'a Leroy'a. Już sam tytuł intryguje i w jakiś sposób stanowi doskonały kontekst interpretacyjny. Utwór Bertolda Brechta, wykonywany przez wielu, chyba najbardziej rozsławiony został przez zespół The Doors - z hipnotycznymi słowami: I tell you we must die. Słowa piosenki obracające się wokół whisky i śmierci doskonale ilustrują małżeńskie losy "złotej pary" - Zeldy i Francisa Scotta Fitzgeraldów.

Więcej na moim blogu.

środa, 16 czerwca 2010
A Crime in the Neighborhood

A Crime in the Neighborhood, Suzanne Berne, Penguin Books

A Crime in the Neighborhood

W gorące lato 1972 roku, amerykańskim miasteczkiem wstrząsa nowina o zamordowaniu dwunastoletniego chłopca. Dziesięcioletnia Marsha mieszka ze swoją rodziną w sąsiedztwie, a to i inne wydarzenia sprawią, że jej życie zupełnie się zmieni tego lata. Małżeństwo jej rodziców przeżywa kryzys, jej ojciec zdradza matkę z jej własną siostrą, Adą.

c. d. http://smietankaliteracka.blox.pl/html

poniedziałek, 14 czerwca 2010
Nicole Krauss - Historia miłości
Nie jest to książka nagrodzona, ale nominowana do jednej z nagród. Znalazła się na "shortliście " do nagrody Orange Prize for fiction w 2006r. A jako, że u siebie na półkach nie znalazłam żadnej nagrodzonej, a do biblioteki miejskiej się jeszcze nie zapisałam, postanowiłam przeczytać tą.



Nie spodobała mi się jednak i teraz nie wiem, co mam myśleć o tej nagrodzie :) Chyba muszę jednak poszukać innych książek z listy ( z tych nagrodzonych czytałam kiedyś "Przyjęcie u Larry'ego" Carol Shields i podobała mi się).

A tymczasem zapraszam na pełną recenzję tutaj.
19:10, maniaczytania , Orange Prize
Link Dodaj komentarz »
środa, 09 czerwca 2010
Morze, morze - Iris Murdoch

morze,morze

Umęczyłam się tą książką niemiłosiernie. Dawno nie czytałam niczego tak długo i trochę na siłę. Nie mogę jej jednak źle ocenić. Bo ona jest dobra. Może nie wybitna, nie rewelacyjna, ale na pewno dobra. Na spotkanie z Iris Murdoch od dawna miałam ochotę, a wyzwanie czytelnicze mi w tym wydatnie pomogło. Po kolejne pozycje autorki być może kiedyś sięgnę, ale w tej chwili muszę zdecydowanie odpocząć od jej pióra.

Więcej na http://urshana.blox.pl/2010/06/Milosc-Prospera.html

niedziela, 06 czerwca 2010
Służące

The Help (Służące), Kathryn Stockett, Penguin Books,2009

The Help

Świetny debiut Kathryn Stockett sprawił, że nie zauważyłam kiedy skończyłam tą dość grubą książkę (464 strony). Dawno żadna powieść mnie tak nie wciągnęła. Jej narratorkami są trzy kobiety, Minnie i Aibileen to czarnoskóre służące, a Skeeter to tak zwana panienka z dobrego domu. Mamy więc głosy z obu stron barykady, poniewieranej i tej poniewierającej, białe panie z Południa i ich pomoce domowe w uwspółcześnionej wersji. Rzecz ma miejsce w Missisipi, w latach sześćdziesiątych. Każda z bohaterek jest dobrze skonstruowaną postacią, ciekawą i żywą, nie wolną od wad.

nominacja do Orange Prize 2010

http://smietankaliteracka.blox.pl/2010/06/Sluzace.html

21:48, bsmietanka
Link Dodaj komentarz »
środa, 02 czerwca 2010
Życie Pi

Życie Pi (life of Pi), Yann Martel, przekład Zbigniew Patko, Znak, Kraków 2004

Życie Pi

Z początku w stosunku do tej książki miałam mieszane uczucia, cały ten wstęp z górnolotnym przekazem nie przemawiał do mnie, no i co to za pomysł żeby nazwać dziecko Piscine (basen, kąpielisko). Myślę, że tak naprawdę doceniłam ją po przeczytaniu ostatnich rozdziałów, które zmieniły moje spojrzenie na tą powieść choć nie zmieniłam zdania co do samego imienia głównego bohatera.

Piscine Molitor Patel, syn dyrektora zoo w Puttuczczeri (Indie), to wrażliwy chłopak o bujnej wyobraźni i dużej dozie tolerancji. Na tyle otwarty na nowe doświadczenia, że wyznaje trzy religie, hinduizm, chrześcijaństwo i islam. Chrześcijańskie pojęcie miłości przemawia do niego tak samo jak w islamie jego braterstwo i oddanie. Co prawda nie wszyscy postrzegają tą sprawę w ten sam sposób.

"Suami Jezusie, wybierasz się na hadżdż?"

Oczywiście dla każdej z tych religii ma swego przewodnika duchowego, który zapoznaje go z tajnikami każdej z nich. Choć muszę powiedzieć, iż nieoczekiwane spotkanie wszystkich trzech dostarcza czytelnikowi niewypowiedzianej radochy

c. d. http://smietankaliteracka.blox.pl/html

poniedziałek, 31 maja 2010
Smętny żywot Paddy

"Paddy Clarke Ha! Ha! Ha!"

Roddy Doyle

Napiszę bez ogródek - ta pozycja jest najwyżej średniej klasy powieścią i w moich oczach nie zasłużyła na nagrodę Booker Prize...

Oto moja argumentacja: jest to historia dziesięcioletniego chłopca, Patricka, który mieszka wraz z rodzicami i rodzeństwem (młodszym bratem i dwiema siostrami) w małej miejscowości Barrytown pod Dublinem. Jest rok 1967, czas licznych przemian, wojny wietnamskiej, wolnej miłości. W życiu Patricka na pozór nic nowego i ciekawego się nie dzieje - wraz z kolegami z paczki wymyślają najdziwniejsze w świecie zabawy, którymi zabijają wolny od nauki czas. Niestety zainteresowania dziesięcioletnich chłopców nie są ani ciekawe, ani wesołe - częste bójki, psoty i niszczenie mienia sąsiadów, kradzieże, a nawet dręczenie młodszych (...).

Ciąg dalszy dla zaciekawionych na moim blogu. Zapraszam :)

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 20