Blog > Komentarze do wpisu
Bilans zysków

(podsumowanie)

Wyzwania są niczym drogowskazy. Można dzięki nim zwiększyć prawdopodobieństwo prawdziwych spotkań i szanse na znajomości trwające dłużej niż chwilę.

Tym razem było to szukanie wśród nagrodzonych, więc w obszarze niewyobrażalnie różnorodnym.

 

Pierwsza korzyść: odkurzyłam sobie nazwiska i tytuły. Wiele było mi nieznanych, więc może odtąd zacznę kojarzyć.

 

Druga korzyść: przeczytane książki.

Wyzwanie nie zdominowało moich własnych poszukiwań. Ale: coś przynagliło, cos odkryło, dało pewne rozpoznanie.

"Traktat o łuskaniu fasoli" potwierdził, że myśliwski to gawędziarz, jakich w polskiej literaturze niewielu. Więcej: nie ma mu równych. Znalam już "Kamień na kamieniu" i "Widnokrąg". "Traktat..." jest z tego samego kruszcu. Warto poznać.

 

"Połówka żółtego słońca" była odkryciem i eureką. Rewelacyjna Chimamanda Ngozi Adichie. Piękna, mądra, zapadająca w pamięć książka. Gdy tylko "Fioletowy hibiscus" tej autorki znajdzie się w zasięgu mojego wzroku, nie będę się opierać.

 

"Tajemnica rodu hegartych" Anne Enright - ciekawa, trochę nieprzyjemna w lekturze, jątrząco-terapeutyczna. Wyzwaniem bylo dla mnie pisanie o tej powieści, co dało mi jednak satysfakcję zatrzymania się na czymś, co intryguje w sposób niejasny, a przemyślane nabiera konstrukcji.

 

Trzecia korzyść - plany.

Czytywałam recenzje na blogu i dzięki nim moje rozpoznanie Nagrodzonych nieco się poszerzalo. Jasne, że wiele tytułów już znałam, nie planuję na razie do nich wracać. Ale są i takie, które zapisałam w notesie i prawdopodobnie przeczytam.

Tu lista: "Francuski testament" (Andrei Makine), "Okruchy dnia" (Kazuo Ishiguro), "Wolf Hall" (Hilary Mantel), "Kiedy żylam w nowych czasach" (Linda Grant) i wreszcie: "Matka odchodzi" (Tadeusz Różewicz).

 

Tak więc: pustka mi nie grozi, a jeśli jeszcze ruszy druga część wyzwania, to już doprawdy czasu będzie brakować.

Pozdrawiam

ren (tamaryszek)

 

niedziela, 01 sierpnia 2010, renbor1

Polecane wpisy